opowieści niedokończone
Blog > Komentarze do wpisu
Nie tylko jeden
Dzień. Upadł by pokazać innym, że też potrafi, że jest "tylkoczłowiekiemzkrwiikości" co by nikt nie pomyślał, że oszukuje, próbuje grać na boku. Przeszedł kilka kroków po starym, załatanym gumami do żucia chodniku i wrócił do swojego ulubionego, błękitnego centrum edukacji alkoholowej. I tyle go widziałem, bo kiedy wychodził nie był już "tylkoczłowiekimzkrwiikości" lecz kimś znacznie ważniejszym, kimś kto jednym ruchem ręki mógł zatrzymać taksówkę i zarządać odwiezienia go do domu. W starych łachmanach koloru nieokreślonym, choć do niedawna przypominającym zieleń lub czerń. Wytarte spodnie w okolicach pięty zamiatały ulicę - pozbawiając w ten sposób wielu biednych ludzi jedynego źródła dochodu i nadziei na spełnienie amerykańskiego snu. Na pewno któryś z nich wie co to jest i marzy o tym. Ja bym marzył. Widząc kawałek nie zamiecionej, lub raczej nie umytej powierzchni pionowej wiaty przystanku autobusowego, postanowił najpierw ją zwilżyć w celu rozmiękczenia zabrudzenia, i dlatego ile miał tyle napluł. Oczywiście nie mógł tego tak zostawić, więc dyskretnym ruchem, oczywiście nie marnując żadnej okazji do pilnowania porządku, zdjął wierzchnie odzienie i pozornie niedbale wytarł zło kłębiące się w brudzie.
piątek, 09 listopada 2007, j.sparrow